#TheOne - Tomaotomo



Mówią, że piękne zaproszenia, zapowiadają wyjątkowe okazje. Doprawdy nie pomyślałem tak, zobaczywszy inwitację,  przygotowaną przez Tomka Olejniczaka. Delikatny zawód, przeszywał me wnętrze, dostrzegłszy, że nazwa pokazu to zwyczajnie model znanego telefonu, a centrum zagospodarowano sylwetką kobiety, robiącą selfie. Dużo można pisać o scenografii, a raczej jej braku. Ogromny baner z widniejącą na nim fotografią centrum handlowego, gdzie projektant ma swój butik (grunt to ulokować zwinnie produkt), powtarzające się miejsce... jednak na tym skupiać się nie powinienem.Na pokaz nie przyszedłem, gdyż terminy lubią się krzyżować i ciężko opisać coś, czego tak naprawdę nie było się naocznym świadkiem.

Dla mnie Tomaotomo to synonim kobiecości totalnej, ukłonu w stronę płci żeńskiej...
Ostatnia kolekcja Tomka w większej mierze podbiła moje serce, a The One

Przeglądają pierwsze looki w internecie moją głowę przepełniały negatywne doznania. Nie było to coś, co zrobiło na mnie jakikolwiek, pozytywne wrażenie.
Potem nadszedł moment, kiedy obejrzałem całą kolekcje i wtedy, uświadomiłem sobie, że mam do czynienia z czymś naprawdę genialnym...


Wierność do koronki zeszła na drugi plan, pozostał romans ze skórą, przeplecioną kaszmirami i jedwabiem.
Kolekcja niezwykle dopracowana, spójna i szeroko urozmaicona, a zarazem tak bardzo uniwersalna.
Gama krojów poszerzała się z sylwetki, na sylwetkę, w rezultacie otrzymujemy niezwykle inteligentną mieszankę glamoury, romantyzmy i pewności siebie - właśnie taka jest kobieta według Tomaotomo.

To kolekcja zmysłowa, a zarazem mocna, dyktowana dla kobiety odważnej, mającej świadomość swojej wartości, pozostając jednak niezwykle romantyczną...



 Z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że na dzień dzisiejszy to  najlepsza, damska kolekcja w tym sezonie!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz