Burek nie szczeka o modzie


Wchodzę na www, a różowy burek znów ujada. Pudel szczeka, a echo jego głupoty pobudza i odbija się o szarą masę. 

Wczoraj nikt nie umarł, transwestyta nie serwował makaronu, nie odbył się też casting na kochanka pana zza ekranu telewizora. Wbrew pozorom nie słyszę o ogórku, ale o twarzy. Twarzy znanej, choć czytając Burka jakby nie tej samej. Niczym facjata pod którą mózg sylikonem zastąpiony, co na meczu reprezentacji zaistniała i już z niczego innego znana nam nie jest.

Pudel na łapach swych pasztetówek dwudziestoletnich, co pod wejść ilość piszą, dognać chce dzielnie do niżowego poziomu rodaków naszych, a ci życie wiodą nudne - aż przykro. 

Nie piszą o sukcesie, choć komentarze zawistnej rasy nie odbiegałyby od aktualnych. Poróżniła by je za to ilość, o którą walczą skutecznie piszące Burczątka. Nie przeczytasz o planowanej nowej linij, o osiągach marki, o przygotowaniach do Haute Couture, o tym jak Ewa promuje tę szarą dolinę. W świecie spłacania frankowych zadłużeń, znajomych przez facebooka, seksu przez kamerkę, nasycania się potknięciami innych,  widać nie ma miejsca na sukces. Niedługo w naszym ciele nie będzie też miejsca na mózg. 

No, ale komu na tym zależy, przecież głupotą steruje się łatwiej..



2 komentarze:

  1. Podtrzymując tą poetycką aurę, jaką rozsiałeś swoim wpisem, chciałoby się zacytować: "mam wstręt taki do hołoty umysłowej, że rzygam". Nie trzeba pudelka i wielkich karier, aby zorientować się, że niektórym przydałoby się parę dodatkowych lekcji kultury, pracy nad samym sobą, ale przede wszystkim akceptacji jednostki.
    Łączę się w ubolewaniu nad szarą masą :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie już nic na tym świecie chyba nie dziwi...

    OdpowiedzUsuń